wtorek, 20 marca 2018
Ian Anderson to Szkot, ale nie skąpiradło i z głową na karku. Dlatego o ile jego współczesna twórczość kompletnie mnie nie obchodzi, to do przygotowywanych pod jego czujnym okiem reedycji klasycznych płyt JT gnam z szeroko otwartym portfelem.
poniedziałek, 12 marca 2018

3 czerwca zagra w Warszawie Yes. A w zasadzie Yes feat. ARW, bo wskutek różnych przyczyn po świecie krążą niestety obecnie dwie mutacje tego zasłużonego zespołu. Ta, która do nas zawita, nie ma w składzie Stewe Howe'a ani Alana White'a, ale za to śpiewa tam Jon Anderson, klawisze obsługuje Rick Wakeman, a na gitarze gra Trevor Rabin. To ostatnie nazwisko najprawdopodobniej wywołuje u większości osób przykry grymas - w końcu facet niekoniecznie kojarzy się z jakimś fajnym okresem Yes. Weszli wówczas w rejony czysto komercyjne, nawet z sukcesami, ale artystycznie najczęściej bywało, hmm, średnio (a o istnieniu takiego "Big Generator" chciałbym zapomnieć). Był też poroniony epizod Yes Union, przemilczmy.

Była też płyta, którą większość fanów Yes dziwnie pomija. Może dlatego, że przeszła w zasadzie bokiem, bez niemal żadnej promocji i przepadła komercyjnie. O dziwo, był to album nagrany w tym "niewłaściwym" składzie, czyli z Rabinem, ale zawierał fantastyczną muzykę. Jakby grupa nasyciła się komercją i zapragnęła wrócić do progresywnych źródeł, tylko w nowocześniejszej formie. Oprócz zestawu krótszych numerów, Yes szarpnęli się też na dużą formę, trwającą ponad kwadrans (była to ich pierwsza suita od czasu "Awaken", czyli od siedemnastu lat!). Numer wspaniały, wielowątkowy, przeplatający mocniejsze, rockowe partie artrockowym patosem, chórami i podniosłością. Kompletnie nie pasujące do 1994 roku cacuszko, które też wówczas zwyczajnie przeoczyłem i dopiero po wielu latach odkryłem, jaki to piękny numer i jaki to dobry album, ten "Talk". Suita zaś nazywa się "Endless Dream" i mam szczerą nadzieję, że zagrają ją w czerwcowy wieczór w warszawskim Parku Sowińskiego na Woli. Z klawiszami Wakemana nabierze całkiem nowego smaku.

piątek, 09 marca 2018
Dwanaście lat. Tyle upłynęło odkąd ostatni raz miałem okazję widzieć Franz Ferdinand na żywo. Wydali od tamtej pory kilka płyt, zmienili skład. Nie zmieniło się jedno - na żywo są nie do pobicia.
wtorek, 27 lutego 2018
Dziś trochę recyklingu - mój starszy artykuł na temat "Irish Tour'74" Rory Gallaghera opublikowany oryginalnie w 17 numerze magazynu "Lizard", który ukazał się w marcu 2015 roku.
poniedziałek, 26 lutego 2018
Cóż, Europe to jeden z tych zespołów, który kojarzy się generalnie z oceanem chujowości połowy lat 80., tapirem Joeya Tempesta i pedalskimi klawiszkami "The Final Countdown". Ale od dłuższego czasu to jest bardzo fajny zespół, bo pozbył się wieśniackiego image'u, nagrywa bardzo dobre płyty i najważniejsze - szanuje tradycję.
czwartek, 15 lutego 2018
"Aqualung" to taka oczywista płyta. Myślisz o Jethro Tull i pojawia się albo gazeta, albo ta z oblechem na okładce. No, ale co zrobisz, gdy "Aqualung" to rzecz bezwzględnie wybitna? Nic nie zrobisz.
środa, 14 lutego 2018
Rhino / Warner zapowiadają na kwiecień pięciopłytową antologię koncertową Chicago. Będzie to niewątpliwa gratka, bo dopiero na scenie zespół pokazywał swoje najbardziej atrakcyjne, a przy tym zdecydowanie rockowe oblicze i jeśli ktoś zna tylko ich przeboje, może zostać mocno zaskoczony.
niedziela, 11 lutego 2018
Trochę się Franciszkom pokomplikowało, zmiana składu, odejście jednego z członków - założycieli. I płyta jakby na uspokojenie fanów - to wciąż ten stary, dobry Franz Ferdinand.
sobota, 10 lutego 2018
Polscy nowi jazzowi niegrzeczni chłopcy z Pink Freud postanowili być punkowcami. Dowiedli dwóch rzeczy: że nie powinni wychylać nosa poza swój idiom i że jeśli jakiś gatunek muzyczny jeszcze może wytyczać nowe szlaki chujni, to właśnie usiłujący być "awangardą" jazz.
Moda na synthpop a'la lata 80. trwa od dobrych kilku lat, z reguły z fatalnym dla słuchacza rezultatem. Ale czasem trafi się perła - La Roux, ścieżka dźwiękowa "Drive" i - zupełnie świeżo - to francuskie duo. Digital Romance to lata 80. w pełnym rozkwicie.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20